NCS prawie jak rząd
Narodowe Centrum Sportu nie ma wstydu. Przyparte do muru, zachowuje się jakby wszystko było w najlepszym porządku. Zaklinanie faktów, wymijające odpowiedzi i uciekanie od odpowiedzialności to praktyka w obliczu każdego “kryzysu”. Patrząc jak działa polski rząd w sumie nie ma się co dziwić. Przykład idzie z góry.
Słowa Pawła Grasia o ogromnym zainteresowaniu stronami rządowymi w obliczu ich zablokowania dobrze ilustrują stosunek miłościwie nam panujących do opinii publicznej. Dołożyć do tego dzisiejszą wypowiedź Michała Boniego “ACTA nic nie zmienia w polskim prawie”, Bogdana Zdrojewskiego o urządzeniu konsultacji “żeby wszyscy, którzy poczuli się zaniepokojeni, z tego zaniepokojenia wyszli” i Rafała Grupińskiego, który zrzucił odpowiedzialność na internautów – mamy kompletny obraz.
W pewnym sensie swoją ACTA miało też dzisiaj Narodowe Centrum Sportu. Strażacy nie zajęli żadnego stanowiska, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nie wydał pozwolenia na użytkowanie CAŁEGO obiektu, a miasto nie zgodziło się na przeprowadzenie imprezy otwarcia (“Oto jestem”). Oczywiście wszystko to nie ma większego znaczenia, bo wydanie pozwolenia to tylko kwestia dni (wszystkie strony są tym zainteresowane, w końcu to naczynia połączone). Jednak w przypadku każdego “kryzysu” pojawiają się niewygodne pytania. I takie też padały.
NCS i Rafał Kapler poradzili sobie z nimi świetnie, chociaż do absurdalnych słów Grasia droga jeszcze daleka. Dziś w Faktach prezes Kapler wyjaśniał, że “łącznie czas budowy narodowego jest krótszy, niż innych stadionów w kraju”, co więcej “na narodowym może wszystko jest robione do ostatniej chwili, ale tak jest w przypadku większości obiektów sportowych”.
Interesujące. Oni dali ciała, my też mamy do tego święte prawo. Przecież to właściwie normalka. Tak jest “w przypadku większości obiektów sportowych” i tyle! Nieunikniona konieczność dziejów. Muszą być opóźnienia a przy nich wielokrotne zapewnianie, że budowa idzie zgodnie z planem. Musi być wprowadzanie opinii publicznej w błąd i rozmywanie odpowiedzialności. Muszą być pozorne zmiany (np. tzw. lidera konsorcjum) i histeria absolutnie nieuzasadniona, żeby zacytować premiera. Tak jest “w przypadku większości obiektów sportowych” i tyle!
PS. rozpoczęcie budowy Stadionu Narodowego – X. 2008 r. (stadionnarodowy.org.pl), stadionu w Gdańsku – XII. 2008 r. (www.2012.org.pl) i stadionu we Wrocławiu – IV. 2009 r. (gazetawroclawska.pl); nawet jeśli dla SN przyjąć datę rozpoczęcia II etapu – V. 2009 r. to i tak niewiele to panu Kaplerowi pomoże.