Reprezentacja Polski zremisowała w towarzyskim meczu z Francuzami, chociaż w trzeciej tercji wyszła już na trzybramkowe prowadzenie. Zwycięstwo wymknęło się biało-czerwonym w ostatnich minutach.
Polska – Francja 4:4 (1:0, 0:1, 3:3)
1:0 – Michał Piotrowski – Daniel Galant (5′) ; 5/3
1:1 – Sacha Treille (30′)
2:1 – Adam Bagiński – Damian Słaboń (46′)
3:1 – Grzegorz Pasiut (47′)
4:1 – Patryk Wajda (52′)
4:2 – Laurent Gras (58′)
4:3 – Jonathan Zwickel (59′) ; 4/5
4:4 – Damien Fleury (60′) ; 4/5
Strzały: 29 – 29
Polska: Radziszewski – Rompkowski, Labryga, L. Laszkiewicz, Słaboń, Bagiński – D. Galant, P. Noworyta, M. Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki – Mejka, Dutka, Jankowski, S. Kowalówka, Woźnica – Koseda, Dąbkowski, Urbanowicz, S. Biela, Dołęga oraz Wajda
I trener: Rudolf Roháček; II trener: Henryk Zabrocki
Francja: Ferhi – Amar, Bachet, Lussier, Gras, Coqueux – Quessandier, Trabichet, T. Da Costa, Papa, Hecquefeuille – Mille, Pousset, S. Treille, Zwikel, Tardif oraz Roussel, Antonoff, Masson, Fleury
I trener: Dave Henderson; II trener: Pierre Pousse
Na trzy minuty przed końcem spotkania Polacy prowadzili 4:1 i nic nie wskazywało na to, że rewanż na Trójkolorowych za przegraną podczas MŚ w Chinach trzeba będzie odłożyć na później.
Francuzi nie przebierali w środkach
- Nasi rywale byli trochę zaskoczeni, bo stosowaliśmy forchecking i nie mieli szansy na swobodne wyprowadzenie krążka ze swojej tercji - mówi Henryk Zabrocki, drugi trener reprezentacji. – Ich odpowiedzią była ostrzejsza gra, na pograniczu faulu. W związku z tym dochodziło do spięć pomiędzy zawodnikami. Karę meczu otrzymał Leszek Laszkiewicz, który był kilkakrotnie prowokowany przez Francuzów, aż w końcu wdał się w bójkę z Olivierem Coqueux.
Efektem ostrej gry była również kontuzja Rafała Dutki. – Jestem już w Nowym Targu, bo nie chciałem ryzykować poważniejszego urazu skoro za tydzień startuje liga – przyznaje obrońca Podhala. – Wszystko przez moją nieuwagę, bo w momencie podania krążka nie zauważyłem nadjeżdżającego przeciwnika, który następnie rzucił mnie na bandę. Potem jeszcze dwukrotnie poprawił. Ucierpiały moje żebra, ale na szczęście są tylko stłuczone.
Skuteczne kontry
W pięćdziesiątej ósmej minucie podopieczni Dave’a Hendersona strzelili drugiego gola. Nie minęła minuta a na tablicy wyników było już tylko 4:3 dla gospodarzy za sprawą Jonathana Zwikela. Chwilę później do wyrównania doprowadził Damien Fleury. – Myśleliśmy, że wygraliśmy już ten pojedynek – nie ukrywa Zabrocki. - W końcówce do naszego zespołu wkradła się spora nerwowość a Francuzi to bezlitośnie wykorzystali. Ostatnie dwa gole straciliśmy grając w przewadze.
- Rywale nas dwukrotnie skontrowali i zrobiło się gorąco – mówi zawodnik TKH Bartosz Dąbkowski, który występował w czwartej parze obrońców z Piotrem Kosedą. Obaj byli na lodzie przy jednej straconej bramce.
Jak nowicjusze
Zawiedziony rozwojem wypadków był Jarosław Dołęga. – Miałem jedną świetną okazję, żeby wpisać się na listę strzelców po trójkowej akcji z Damianem Słaboniem i Adamem Bagińskim – mówi 25-letni napastnik. – Po podaniu od tego ostatniego miałem wolne pół bramki, ale przestrzeliłem. Najgorsze jest jednak to, że przez pięćdziesiąt pięć minut graliśmy przyzwoicie i Francuzi niewiele mogli na to poradzić a w końcowych fragmentach wszystko pogrzebaliśmy zachowując się tak, jakbyśmy po raz pierwszy w życiu byli na lodzie.