Od przedszkola do…TKH - rozmowa z Grzegorzem Chruścińskim, trenerem-koordynatorem MKS Sokoły
sierpień 30, 2007 autor pawelkumiszcze
- Przez ostatnie kilka lat pracował Pan z dziećmi w Janowie, zaczynając praktycznie od podstaw. Podobna sytuacja będzie teraz w Toruniu.
- W Janowie poproszono mnie, żebym odbudował sekcję hokeja w grupach młodzieżowych. Podjąłem się tego zadania w oparciu o swój program autorski 0-3. Rozpoczęliśmy szkolenie dzieci już na poziomie przedszkola. Raz w tygodniu przyprowadzał je wychowawca, bądź były dowożone na lodowisko. Zakupiliśmy dla nich osiemdziesiąt par łyżew i kaski. Po pierwszym roku zebraliśmy z tych przedszkoli dwie grupy, tworząc dwie pierwsze klasy w szkołach podstawowych z nami współpracujących. Wówczas dzieci dojeżdżały już dwa razy w tygodniu na lodowisko pod opieką wychowawcy, na trzeci doprowadzali je rodzice. System się sprawdził. W ciągu trzech lat wygraliśmy wszystkie turnieje mini-hokeja w grupie jedenastolatków.
- Do tej pory szkolenie w grupach młodzieżowych przebiegało bardzo chaotycznie.
- Dlatego zaczynam od podstaw. Będę starał się objechać okoliczne przedszkola i wejść w porozumienie z łyżwiarzami figurowymi. Od września rusza program nauki jazdy na łyżwach, więc możemy z nimi współpracować. Rozpoczęcie tego programu wspólnie nie będzie ingerowało w żadną z tych dyscyplin i przyniesie obopólną korzyść. Zamierzam w porozumieniu z koordynatorami z Gdańska, Warszawy i Łodzi powołać ligę mini-hokeja, której rozgrywki będę polegały na organizowaniu turniejów na poszczególnych lodowiskach. W planach jest też stworzenie wypożyczalni łyżew, bo żaden rodzic nie zaryzykuje kupienia dziecku sprzętu za 200 zł, ponieważ za rok, dwa może ono zrezygnować. Chcę także, żeby jednocześnie na lodzie było minimum dwóch trenerów, bo nie wyobrażam sobie grupy trzydziestu dzieci ćwiczącej z jednym opiekunem. W Czechach robi się kursy instruktorskie dla rodziców, trwające dwa dni. Po nich taka osoba nabywa uprawnienia instruktora trzeciej klasy. Nawet jak ledwo jeździ na łyżwach to ustawia tę grupę i wypuszcza ją na lód.
- Czego będzie Pan wymagał od trenerów ?
- Na pewno będę miał spotkania z poszczególnymi szkoleniowcami, na których wyjaśnimy sobie kilka spraw. Kadra trenerska na pewno będzie się rozrastać. Chcę, żeby trener był przywiązany do zawodnika. Jak jego podopieczni dojdą do wieku seniora to zaczyna znowu pracę z najmłodszymi, żeby nie było potem wymówek, że dostał słabych zawodników i niewiele może z nimi zrobić. Także to jakich graczy sobie wyszkolą będzie rzutowało na ich dalszą pracę w klubie. Poza tym co dwa tygodnie będziemy się spotykać i omawiać mecze w poszczególnych kategoriach wiekowych. Nieodzowne jest też uczestnictwo w szkoleniach. Jak ktoś nie dostosuje się do profesjonalnego modelu pracy jaki chcemy wprowadzić to będziemy musieli się z nim pożegnać.