Toruńscy hokeiści bardzo udanie zakończyli pobyt na Słowacji. W rewanżowym spotkaniu wyraźnie pokonali zespół z Bańskiej Bystrzycy.
HC ‘05 Banská Bystrica – TKH ThyssenKrupp Energostal 2:5 (1:2, 1:1, 0:2)
1:0 – Michal Babic – Ján Šimčík (8′)
1:1 – Peter Hurtaj – Rudolf Verčík (10′)
1:2 – Michal Mravec – Jarosław Dołęga (11′),
1:3 – Michal Mravec – Przemysław Bomastek (29′)
2:3 – Michal Babic – Ján Šimčík (34′)
2:4 – Tomasz Koszarek – Michał Zubek (56′)
2:5 – Przemysław Bomastek – Jarosław Dołęga (59′) ; do pustej bramki
HC ‘05 Banská Bystrica: Stopka – (obrońcy) Brumerčík, Tomaška, Kokavec, Lániček, Bálint, Laššák, Turcer, P. Maček – (napastnicy) Šimčík, Hanes, M. Babic, Hukeľ, Lunter, Laubert, A. Pitschman, Longauer, Znak, Ondrla, T. Smolka, Pohorelský
trener: Miroslav Chudý
TKH ThyssenKrupp Energostal: Kachniarz (od 41′ Plaskiewicz) – Búřil, Dąbkowski, Marmurowicz, Hurtaj, Verčík – Porębski, Kubát, Bomastek, Mravec, Dołęga – Koseda, Cychowski, Jastrzębski, Koszarek, Zubek oraz Chrzanowski, Dzięgiel, M. Kuchnicki
trener: Marian Pysz
Wobec trudności z zakontraktowaniem innego sparingpartnera, w poniedziałek, TKH rozegrał kolejny mecz z Bańską Bystrzycą. W składzie doszło do trzech zmian – w bramce pojawił się Daniel Kachniarz, w czwartej formacji za Pawła Dalke wszedł Mariusz Kuchnicki, natomiast narzekającego na ból w okolicach korzonków Roberta Fraszko gościnnie zastąpił Michał Porębski, reprezentant Polski do lat osiemnastu. – W porównaniu z poprzednim pojedynkiem, gdzie przespaliśmy pierwsze dziesięć minut, teraz graliśmy konsekwentnie od samego początku – twierdzi Andrzej Masewicz, drugi trener TKH. – Charakterystyczne dla słowackiego stylu gry jest rzucanie się na przeciwnika od pierwszego gwizdka, ale tym razem powstrzymaliśmy przeciwnika.
Bramki Petera Hurtaja i Michała Mravca dały prowadzenie polskiemu zespołowi po pierwszej tercji. – Oddaliśmy zaledwie pięć strzałów, ale dwa z nich wpadły do siatki rywala – mówi Masewicz. – W kolejnych dwudziestu minutach obraz gry uległ zmianie. To my przejęliśmy inicjatywę i zaczęliśmy dominować na lodzie, co miało odzwierciedlenie w strzałach. Siedemnastokrotnie próbowaliśmy zaskoczyć bramkarza rywali. Tym razem jednak nie przełożyło się to na podwyższenie prowadzenia.
W ostatniej odsłonie gospodarze za wszelką cenę próbowali zmienić niekorzystny dla siebie rezultat. – Było ciężko, ale wybroniliśmy się – kontynuuje trener torunian. – Całą tercję między słupkami stał Michał Plaskiewicz, który zachował czyste konto. Słowakom nie pomogło nawet wycofanie bramkarza.
Wygraną TKH przypieczętował Przemysław Bomastek, umieszczając krążek w pustej bramce. Jest to zatem pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie. – Bardzo dobrze spisywał się drugi atak – przyznaje Masewicz. – Chłopacy grali kombinacyjnie i wychodziły im naprawdę fajne akcje. Inaczej sprawa wygląda z pierwszą formacją ofensywną, która nie spełniała założeń taktycznych. Możliwe, że trzeba będzie tam coś zmienić.
Zarówno w piątkowym jak i poniedziałkowym meczu wystąpiła piątka zagranicznych graczy TKH. – Widać po ich występach, że pracowali zgodnie z zaleceniami – mówi Masewicz. – Narzucali tempo na treningach i byli zawsze w czołówce. Jest problem, bo dostali nowe łyżwy i mają mocno poobcierane stopy. Najgorzej wygląda to u Verčíka, który nawet z tej racji dostał dzień wolnego.
W czwartek o godzinie 17:45 hokeiści odbędą pierwszy trening na Tor-Torze. – Wszyscy są zdrowi i będą obecni – dodaje na koniec 40-letni szkoleniowiec.