Nie było remisu, ale przeprowadzono karne. Nie było pięknej gry, ale nie można też było narzekać na nudę – w towarzyskim meczu białoruski HK Brześć pokonał Stoczniowiec Gdańsk.
Mecz odbył się na bocznym lodowisku przy obecności około dwustu kibiców.
Pierwsze strzały na bramkę swoich rywali były dziełem Macieja Urbanowicza oraz Artema Karkotskiya. Ten pierwszy zapełnił miejsce pozostawione po odejściu Łukasza Zachariasza i pojawił się na środku drugiego ataku. Od razu należy dodać, iż był to najbardziej wyróżniający się zawodnik gospodarzy, ale, podobnie jak reszcie kolegów z zespołu, przydarzały mu się poważne błędy. W 6 minucie Urbanowicz stracił krążek tuż przy własnej bramce na rzecz Artem Bondareva. Strzał z nadgarstka, kierowany przez byłego gracza Sokoła Kijów pod poprzeczkę, wybronił Sylwester Soliński. Gra toczyła się dalej. W 12 minucie na ławkę powędrował Dmitrij Stelkin i kilkanaście sekund później było 1:0 dla Stoczniowca. Maciej Urbanowicz przejął krążek na lewym skrzydle w okolicy niebieskiej linii rywala i śmiało wjechał do tercji. Pogubieni obrońcy z Brześcia obserwowali tylko jak młody gdańszczanin myli jednym zwodem ich bramkarza i umieszcza krążek w siatce. Następna akcja przyniosła wyrównanie a entuzjazm gospodarzy błyskawicznie utemperował Paweł Jasicki, debiutujący w składzie białorusińskiego ekstraligowca.
Zarówno do końca pierwszej tercji jak i na początku drugiej trwało umiarkowane ostrzeliwanie bramki Solińskiego, ale ten podobnie jak Urbanowicz, był czołową postacią swojego zespołu i spisywał się między słupkami bardzo przyzwoicie. 21-letni bramkarz rzadko miał jednak wsparcie wśród swoich obrońców. W 22 minucie fatalny błąd popełnia Paweł Benasiewicz, który przewraca się przy wyprowadzaniu krążka z własnej tercji i chcąc, nie chcąc asystyuje przy golu Bondareva. To jednak nie koniec kiksów. Dziesięć minut później w lustrzanej sytuacji rywalowi podaje Mateusz Rompkowski a w ramach podziękowań Andrej Kovshik zamienia prezent na trzecią bramkę dla Brześcia. – Gra w obronie strasznie szwankowała – przyznawał po meczu Henryk Zabrocki. – Defensorzy zbyt wolno podejmowali decyzje, poza tym powinni szybciej przekazywać krążek na skrzydła i jednocześnie unikać podań z backhandu. Trzy bramki padły po ich indywidualnych błędach.
Rompkowski wyszedł jednak na zero, dzięki udziałowi przy drugiej bramce. To właśnie po jego uderzeniu tor lotu krążka zmienił Urbanowicz. Po drugiej tercji było więc 2:3. Na ostatnią odsłonę do bramki wszedł Cezary Maza. Na lodzie w miejsce trzeciej pojawiła się czwarta formacja. – Dostaliśmy już wolne za dobra grę – żartował Bartłomiej Wróbel, który jak za dawnych lat wystąpił w ataku, pełniąc rolę środkowego w trzeciej piątce. – Jak na razie to niewiele wynika z mojej gry. Nie ma ze mnie wielkiego pożytku, ale może z czasem będzie lepiej. Nie ukrywam, że przyzwyczaiłem się do gry jako ofensywny obrońca. Byłem umówiony z kolegami, którzy mnie asekurowali i nie było żadnego problemu. Powrót do ataku jest dla mnie ciężki, bo już nie jestem tak szybki jak kiedyś.
Trzecią tercję Bartłomiej Wróbel (po lewej) obserwował już wraz z tatą (na pierwszym planie) zza bandy
Im dłużej trwał mecz tym Białorusini mieli większa swobodę w operowaniu krążkiem i wykorzystywali swoje wyższe umiejętności techniczne. Trzecia tercja rozpoczyna się od gola dla przyjezdnych. Na listę strzelców wpisuje się Aleksandr Ivanenko. W 46 minucie wyczyn kolegi powtarza Jurij Bulgakov i przesądza właściwie losy meczu. – W pierwszej tercji nie wszystko jeszcze się zazębiało – mówił trener koordynator HK Brześć Vladimir Korol, który jeszcze nie tak dawno temu pracował z polską młodzieżą jako trener w Szkole Mistrzostwa Sportowego. – Mamy kilku nowych zawodników, których chcieliśmy sprawdzić w warunkach meczowych, gdyż na treningach prezentowali się bardzo dobrze. Widać było, że Stoczniowiec wyszedł na lód trochę później od nas i wraz z upływem czasu zawodnikom brakowało kondycji i szybkości.
Trener koordynator lub według białoruskiej nomenklatury starszy trener Vladimir Korol; zanim zrobiono to zdjęcie dwukrotnie poprawiał fryzurę, rzucając żartami na prawo i lewo
Przez całe spotkanie praktycznie niewidoczny był pierwszy atak Stoczniowca. Roman Škutchan oddał dwa strzały na bramkę Dmitrija Baskova, Zdenek Jurasek wcale nie więcej. Lider asystentów wśród gdańszczan w ubiegłym sezonie próbował akcji kombinacyjnych z Milanem Furo, ale Słowak miał dosyć często problemy z opanowaniem krążka. Mimo to Furo zdobył w swoim pierwszym meczu dla nowego klubu bramkę.
Milan Furo w nowym hełmie i koszulce…Łukasza Zachariasza
Po końcowej syrenie rozegrano jeszcze konkurs rzutów karnych. – Reguły w polskiej lidze uległy zmianie, więc trzeba zacząć ćwiczyć – śmiał się trener Zabrocki. Jak się okazało była to właściwa diagnoza, gdyż jego podopieczni przegrali także i w tym elemencie, chociaż mogło być inaczej. W drugiej serii karnych Jarosław Rzeszutko, będąc tuż przed polem bramkowym, obrócił się o trzysta sześcdziesiąt stopni i kompletnie zmylił leżącego już na lodzie Baskova. Krążek minął jednak prawy słupek bramki.
Energa Stoczniowiec Gdańsk – HK Brześć 3:5 (1:1, 1:2, 1:2)
1:0 – Maciej Urbanowicz (12′) ; 5/4
1:1 – Paweł Jasicki (12′)
1:2 – Artem Bondarev (22′)
2:2 – Maciej Urbanowicz (24′)
2:3 – Andrei Kovshik (32′) ; 4/5
2:4 – Aleksandr Ivanenko (42′)
2:5 – Jurij Bulgakov (46′)
3:5 – Milan Furo (56′)
Karne – 1:2
1. Roman Škutchan X
2. Dmitrij Stelkin 0:1
1. Jarosław Rzeszutko X
2. Artem Karkotskiy X
1. Artem Bondarev X
2. Milan Furo 1:1
————– nagła śmierć ————–
1. Aleksandr Ivanenko 1:2
2. Zdenek Jurasek X
Energa Stoczniowiec Gdańsk: S. Soliński (od 41′ Maza) – Smeja, A. Kostecki, Škutchan, Jurasek, Furo – Skrzypkowski, Rompkowski, Jankowski, Urbanowicz, Rzeszutko – Benasiewicz, Leśniak, Poziomkowski, B. Wróbel, Sowiński – Bigos, Młynarczyk, Stróżyk, M. Wróbel, Ziółkowski
trener: Henryk Zabrocki
HK Brześć: Baskov (od 50′ Hodin) – D. Dubrovsky, Levitsky, Stelkin, Ivanenko, Zenkov – Savko, Babak, Jasicki, A. Bondarev, Karkotskiy – Kozachek, Tishkin, A. Fedorov, Kovshik, Y. Bulgakov – Tolstik, Smirnov, Seriy, Gorbunov, Burmistronok
trener: Aleksandr Rummo